Widzisz wiadomości znalezione dla zapytania: Gry z anatomii człowieka





Temat: Jak mam to wszystko rozumiec:(
ręce mi opadają jak to czytam i te wasze wypowiedzi... no cóż jeszcze jest taka możliwość że skoro facet "nie mógł" to go kurator ścignoł bo póki nie skończysz 15 lat jesteś dzieckiem i np. całowanie to już jest zbrodnia. Oczywiście zakładam że facet jest o wiele starszy.

Współczuje ci dziewczyno, bo tak się dajesz wykorzystywać fizycznie i emocjonalnie. czy ty tego nie widzisz że to jest taka podstępna gra?
To nie odpowiadanie na sms-y te milczenie tygodniami i te bajki z innymi... i nie tylko on gra, do tej całej zabawy zaangażował swoich kolegów.

Moje wnioski są takie: albo to drań któremu bym nakopał albo już mu nakopano i cię kocha. Mimo tego który wniosek jest prawdziwy ty dziewczyno powinnaś się pouczyć choć by anatomii człowieka a potem o zabezpieczeniach żeby nie było za kilka miesięcy tematu "Ojej jestem w ciąży z Januszkiem".

No to życzę powodzenia w pogłębianiu wiedzy.

Ps. jak byś chciała podyskutować to proszę bardzo numer gg jest tu na dole V





Temat: A znasz ten kawał ??
hehehhe nie ma to jak szkola i wypracowania

Chopin - to najprawdopodobniej największy gracz na świecie.
Dziadek był kawalerzystą, bo nie mógł znaleźć panny.
Jurek był niegrzeczny i bił mnie po jednym, a potem po drugim dzwonku.
Bogumił ożenił się z Barbrą w dniu swojego ślubu
Po bitwie na polu grunwaldzkim zostało więcej nieboszczyków niż przyszło

perelka
Jan Christian Andersen nie miał rodziców, urodził się u obcych ludzi.

tez niezle
Picasso swe trójkątno - okrągłe, za przeproszeniem obrazy, malował kwadratowym pędzlem, dlatego nie zawsze mu wychodziły.

mueheheh
W karczmie muzykant rżnął skrzypce od ucha do ucha.

tez cos o skrzypcach
W wierszu "Pieśń o bębnie" bęben gra pierwsze skrzypce.

hehehhe daja rade
Savoldor znał się bardzo dobrze na anatomii człowieka, więc namalował młodzieńca z fujarą.






Temat: Wyjmij szybko książkę z półki!
Ta gra jest pewnie wszystkim dobrze znana, ale jak ktoś lubi sobie po przpominać, już szybciutko wyjaśniam zasady^^

Jedna osoba podaje numer strony i zdania (np. str.18 zdanie 15), a druga bierze jakąś książkę, czasopismo lub nawet podręcznik anatomii człowieka - to co masz akurat pod ręką - wyszukuje podaną stronę i zdanie, i tutaj pisze. Potem ona nadaje stronę i zdanie które należy poszukać, itd.

Naprawdę mogą z tego wyjść śmieszne rzeczy^^

No to pierwsze koty za płoty, zaczynam:
str 21, zdanie 5

Miłej zabawy!




Temat: Uwagi
A ja i tak nie chciałbym takiej "nagrody" za moje opowiadania. Doprowadzi to tylko do tego, że część postaci rozwinie się zbyt szybko. Grałem w kilka PBF i wiem, jak taka gra może umrzeć, gdy zbyt wielu graczy dojdzie do tego maksymalnego lvlu. Zbyt łatwo się w takiej sytuacji wypalić. A znowu gdy przyjdzie moment, że taką postać trzeba zabić, to niektórzy tracą zupełnie głowę. Im dłużej nasze postacie są słabymi żółtodziobami, tym lepiej

Co do zwierzaczków: myślałem, że max, jaki można dostać za podanie to 3 poziomy. Gdyby znowu ktoś miał super podanie i np. psa, wtedy to 3 dzieliłoby się wedle upodobania na dwie "postaci" - bohatera i jego zwierzę. Czyli np. 2 skille 1 poziomowe dla gracza i 1 jednopoziomowy dla zwierzaka. Będzie sprawiedliwie. No i zresztą trudno mówić o levelach zwierzaków. Co to, pies będzie lepiej wyszkolonym zabójcą? A co, nauczy się anatomii człowieka i będzie wiedział, którą żyłę przegryźć, żeby zabić xD?

Czyli mój program wyborczy brzmi tak:
Robienie profitów za udział w wielu sesjach: NIE!
Zwierzaczki: TAK, ale bez ich przesadnej rozbudowy. Ktoś ma psa, niech go ma, ale nie dawajmy mu dziesięciu umiejętności "zagryzanie lvl 2", "bieganie lvl 5" itd. Zwierzę to zwierzę - miłe urozmaicenie, a nie śmiercionośna broń.
Profesje w umiejętnościach: jak najbardziej TAK, ale również w granicach rozsądku. "Skórowanie, specjalizacja: króliki" już nie będzie dobrym pomysłem



Temat: Polecanki
Pi Aronofskiego. To nie "Requiem dla snu", więc nie wykańcza psychicznie, ale im dalej idzie tym bardziej przypomina mi takie opowiadanie Clarke'a "10 000 imion Boga" (możliwe, że rypnąłem się z liczbą), z tym że opowiadanie było lepsze. Bo im dalej "Pi" idzie tym bardziej traci coś w sobie. Aktorzy grają nieco sztucznie, a potem sztucznie wychodzi fabuła. Zwłaszcza ten numer z wiertarką. Coś mi w nim nie gra, ale nie znam się za bardzo na anatomii człowieka, może się mylę ;]

Kids return Takeshiego Kitano. Optymistyczny, choć taki dziwny. Przesadnie humanistyczny, nastawia, że ludzie są dobrzy, ale tak nie-egoistycznie dobrzy. Zupełnie się z takim postawieniem sprawy nie zgadzam. Choć mogłoby tak być na świecie ;]

Deep rising. Wymyśliłem nową kategorię kina - złyfilm (l.mn. złyfilmy), którego specyfiką jest, że działa na umysł tak jak klawisz F5 na strony internetowe. Odświeżają. Kino kiczowate, wskazane jest nawet by nie traktować tego poważnie, zwłaszcza jeśli aktorzy tak robią - to wprowadza elementy humorystyczne, tak jak protagonista w Deep Rising i jego "Now what?". I ta puenta - niezwykle humorystyczna.

Infernal Affairs 2. Świetny. Nie sądziłem, że prequel będzie tak dobry. Nie jest tak fenomenalny jak jedynka, ale wciąż doskonale bawi się emocjami. No po prostu kino doskonałe. Dobrze zrobiłem chcąc trylogię na DVD dostać pod choinkę, haha!

Właściwie to te impresje trochę czekały na publikacje ;]




Temat: Czego teraz słuchacie?


Jeden z najlepszych soundtracków jakie w życiu słyszałem, ale może być to równie dobrze solowy krążek Greenwooda (mam nadzieję, że przynajmniej kojarzycie w jakim zespole na co dzień gra ten człowiek). Mamy tu muzykę klasyczną, jazz, elektronikę, masę dziwnych, niekontrolowanych sampli, dzikie transy ("Converge"), a wszystko okraszone POKAŹNĄ nutą psychodelii - to właśnie Jonny jakiego znamy i lubimy z <zespołu, od którego samej nazwy Twilitekidowi włos jeży się na głowie ^^ >.

I ciekawe jak się prezentuje sam film - wspominałem, że to podobno dokument o ludzkiej anatomii?



Temat: Coś o sobie .
Ja trochę też zbierałem takich rzeczy historycznych {figurek, map} o Starożytnym Egipcie , zbieram też znaczki , pocztówki etc. Lubie czytać książki i komiksy , oraz oglądać filmy na STV .W innych dziedzinach historii też jestem dobry . Bardzo mnie pasjonuje historia pierwszego cesarza Chin . przyrody to raczej astronomia , mikroskop , zjawiska fizyczne i chemiczne .Mniej mnie interesuje anatomia oczu człowieka czy ręki. Także lubię grać w gry o tematyce fantastycznej czasu turowego czy czasu realnego .Z gier to najbardziej podoba mi się Children of the Nile oraz NeverWinter Nights 2{grał ktoś ?}.Nie lubię zabijanek typu Postal , Gta bo one są dla mnie za brutalne. Uwielbiam gry przeglądarkowe { Ikraiam ,Travian Plemiona }.




Temat: Co o tym myślicie? Artykułem pojechali po całości...
Byłem wczoraj na tej wystawie. Wcześniej czytałem to co Kot wkleił, posty Kyo...

Znajomi mówią, że fee jak ja na to mogłem pójść itd.

...co się okazuje?

Jaka kurna zabawa ciałem ludzkim? Jak to ma być chore? Badania zwłok po morderstwach to też? Gdyby nie "bawiono się" zwłokami, anatomia by leżała. Bo niby jak ludzie kiedyś mieli aparaturę, żeby poznać co do czego jak wygląda?

Po tym, co tu widziałem, na fotkach, tj. facet co w piłkę gra itd. faktycznie, spodziewałem się, że to może być "niesmaczna sztuka", coś jak sztuka Hasiora, tymczasem takich ludzików jest może ze 5, czy 6, już nie pamiętam, w większości to opisane części ciała ludzkiego w przekrojach, do celów jak to wygląda w przekrojach. Opisane co jak działa, do czego służy, podpisane części.

Ja tam sztuki ŻADNEJ nie widziałem, oprócz innej niż na biologii w szkole średniej- lekcji anatomii.

Warto było to zobaczyć, ja np. cały czas siedzę w technice i taki odchamiacz mi się przydał, ciekawych rzeczy się dowiedziałem, a oprócz tego uważam, że każdy inteligentny człowiek powinien raz na jakiś czas zająć się dyscypliną inną, niż tą, co ma na co dzień, dla rozwijania umysłu, ale też warto było pójść, żeby móc się wypowiedzieć, jakie to głupoty ludzie wypisują o tej "wystawie"



Temat: A może by tak opinie na najlepszego zawodnika TALPSU??
Ciekawe, który to zawodnik wygłasza takie opinie i co On sam zrobił dla zespołu. Bez Frańczaka sekcja siatkówki w naszym klubie raczej by nie istniała. To on jest prezesem, kierownikiem, trenerem, kierowcom, organizatorem i zawodnikiem - na pewno nie pełni tych wszystkich funkcji z próżności, tylko dlatego, że nikt inny nie chce się tym zajmować. Jeżeli ktoś mówi inaczej to kłamie. Na zebraniach członków klubu GMLKS "Głaz" Tychowo nie słyszałem aby kiedykolwiek ktoś zabierał głos w sprawach związanych z piłką siatkową. Tylko dzięki uporowi tego człowieka w Tychowie wogóle gra się w piłkę siatkową. Zastanawiam się też kto atakuje Frańczaka jako nauczyciela wychowania fizycznego - pewnie jakiś wykształcony w tym kierunku z wieloletnim doświadczeniem nauczyciel albo trener. Przecież musi to być osoba z głęboką merytoryczną wiedzą z zakresu pedagogiki, teorii sportu, fizjologii czy anatomii. Mam jednak nadzieję, że jest to zwykły zawistny, mały człowieczek, który jednak niestety ma bardzo poważne dolegliwości natury psychicznej. Życzę sukcesów w leczeniu.



Temat: Rasy inne niźli rasa ludzka
To trzeba się zastanowić na ile te różnice wynikałyby z genetyki, na ile z wychowania.
Zresztą, rasy "grywalne" są w przytłaczającej większości człekokształtne i posiadają w miarę ludzką inteligencję i psychikę. W jakimś celu - żeby dało się nimi grać. Inteligentną, opartą na krzemie, formą życią, która w ogóle nie posiada wyobrażalnej dla nas anatomii, żyje w próżni, żywi się światłem gwiazd i ma zbiorowy umysł, przy czym każdy osobnik ma swój własny etc. raczej trudno grać. Te wszystkie rasy, rzecz jasna, różnią się. Ale w gruncie rzeczy to są szczegóły. Czy fakt, że ktoś śmieje się z liścia płynącego po wodzie sprawia, że jest już diametralnie różny od człowieka? Zauważ, że zwykle nie gra się rasami, które mają jakieś ekstremalne, nieludzkie, wrodzone skłonności (np. demony i ich, wrodzony, zły charakter), ale takimi, które, w gruncie rzeczy, są ludźmi z inną kulturą. Owszem, kulturą, na którą wpływ mają ich fizyczne cechy i nieznaczne, wrodzone skłonności (długowieczność, widzenie w ciemnościach, ciekawość świata), ale całkowicie wyobrażalną i możliwą do odegrania, bo inaczej nie miałoby to sensu.



Temat: gdzie i co studiujecie ??
hmmm mam wielu znajomqw na AWFie i siorę na piątym roq na IKFie (to to samo tyle że instytut na uniwerku)

rozumiem że chodzi ci kiki o wychowanie fizyczne? bo na AWFach są też takie kierunki jak turystyka i rekreacja itp.
jeśli chodzi o przedmioty to najgorsza jest anatomia i to mi każdy mówi... uczyć się wszystkich kości, mięśni itp. czyli sama pamięciówa, są też przedmioty a'la fizyka, czyli np długimi wzorami na pół kartki musisz obliczyć jakieś środki ciężkości u człowieka itp., biomechanika (ale nie Yoji ), dużo jest też przedmiotów typu gimnastyka (podobno trudna, moja kumpela złamała sobie nogę na zaliczeniu i jest już na czwartym roku i dalej ciągnie ten przedmiot z roku 1go^^), jakieś wioślarstwa (przynajmniej w Szczecinie jest), piłka ręczna, nożna, siatkowa (okrutnie dużo w tym teorii, np. ile waży piłka, rozmiary boisk, ogólnie masakra), nawet taki dziwny przedmiot co się nazywa gry i zabawy (też wcale nie taki prosty, ludzie z tego hehehe)

mi się marzy za półtorej roku pójść na fotografię do Łodzi



Temat: O wszystkim i o niczym czyli rozmowa na luzie
Widzisz m y wi większości przejawiamy syndrom wychowania w warszawie... ja w sumie staram się nieoceniać ludzi po wyglądzie ale często gęsto zdaza mi sie wracac ze szkoly trasą łazienkowską i jechac autobusem pełnym kibiców jadących na mecz..i gdzie w nich duch sportu jak wiekszasc czesc jazdy nie zajmuje ich ze ich ukochana druzyna gra mecz tylko przyczepianie sie do ludzi ze mna wlacznie chamskie uwagi i prooby łąpania mnie za pewne elementy anatomii? ja sie poprostuy najnormalniej w świecie boje...tojest strach nic innego..jak widze bande ludzi w dresach to dla swietego psokoju przechodze na drugą stronę ulicy albo staram sie być niewidzialna bo dziala we mnie mechanizm obronny... od dziecka uczylam się ze czlowiek w dresie x kilka = klopoty. Taka jest w większości niestety warszawska rzeczywistość... a juz na prage poo zmroku to sie zapuszczam tylko jak wiem ze na sesje albo z sesji bede wracala z kims albo samochodem.... wolę poprostu dmuchać na zimne... jak siedze w knajpie a przy stoliku obok siedzi paru kolesi w dresach nei sa agresywni bawia sie i tak dalej..toczemu mam z nimi nie pogadaćjak mnei zagadają? spoko fajnie jest pijemy piwko jest milo... ale na ciemnej ulicy poprostu sie boje bo zbyt wielu znajomych dostalo lomot i zbyt wiele razy ja bylam blisko dostania łomotu



Temat: Lekcja 4: Wójek Alfred
Na lekcji anatomii Pani Frał prezentuje na modelu człowieka różne organy. Wywołuje to obrzydzenie całej klasy, za wyjątkiem Czesia, który jako jedyny proponuje nazwać pomoc naukową (Wójek Alfred). Po lekcji bohaterowie idą zagrać w Magicznych Wojowników. W trakcie gry Czesio ciągle wspomina "Wójka Alfreda", za co reszta się na niego obraża. Anusiak w wulgarny, usłyszany od ojca sposób wyrzuca Czesia. Zasmucony Czesio spotyka na cmentarzu Marcela, który w zamian za przekazanie listu Higienistce, obiecuje sprowadzenie Wójka Alfreda. W tym samym czasie reszta bohaterów pod wpływem wyrzutów sumienia postanawia zrobić to samo. Jednakże Marcel ich ubiega. Następnego dnia kradzież wychodzi na jaw i rozpoczyna się poszukiwanie winnych. Chłopcy, którzy obawiają się, że wina spadnie na nich, postanawiają zamówić w Internecie kolejnego manekina. Wykorzystują do tego celu witrynę, z której korzystała matka Konieczki, jak tata wyjechał na delegację. Tymczasem Higienistka podczas wizyty na cmentarzu odkryła w cmentarnej kaplicy Czesia bawiącego się z Wójkiem Alfredem. Jednakże wdzięczność wobec Czesia za dostarczenie wiadomości nie pozwoliła jej zabrać pomocy naukowej. Zamiast tego ukradła figurkę z kaplicy, zabrała do swojego gabinetu i zaczęła ją przerabiać. Następnego dnia w klasie pojawiły się dwa modele, które bynajmniej nie były pomocami naukowymi.



Temat: Graffiti i rysunki.
Rychus, wstrzymaj się z bombieniem miasta, bo szczerze mówiąc trzeba mieć naprawdę dobre prace, żeby się wychylać.

Szybkie szkice (speed painting), do gry która miała postać, a nie powstanie.









Człowieka strasznie skopałem, do kitu proporcje i anatomia..



Temat: A tak by się nie smucić :)

Krysiu, daj więcej humorów z zeszytów!!!!!!!!

Ależ proszę. :D:D

Niektóre obrazy Picassa można nawet oglądać, ale nie wszystkie.
Savoldor znał się bardzo dobrze na anatomii człowieka, więc namalował młodzieńca z fujarą.
Michał Anioł zdążył tylko napocząć nagrobek Juliana II.
Leonardo da Vinci przed namalowaniem portretów kroił ludzi, aby zapoznać się z budowa ich ciała.
Matejko malował pod Grunwaldem.
W Krakowie wybudowano ostatnio wiele nowych zabytków.
Przez uderzenia pędzlem malarz uzyskuje smutek na twarzy modelki.
Malarze odrodzenia na swych obrazach czcili piękno ludzi i kobiet.
Michał Anioł malował sobie po cianach kaplicy Sykstyńskiej.
Pegazowi zaniknęły skrzydła w drodze ewolucji i stąd mamy konie.
Picasso swe trójkątno - okrągłe, za przeproszeniem obrazy, malował kwadratowym pędzlem, dlatego nie zawsze mu wychodziły.
Harfa jest podobna do łabędzia, tylko gorzej pływa.
Chopin - to najprawdopodobniej największy gracz na wiecie.
Żacy chodzili od drzwi do drzwi i piewali, a w zamian dostawali jaja i pokarm.
Msze żałobna "Requiem" Mozarta dokończył inny kompozytor, ponieważ umarł i nie miał czasu.
W wierszu "Pień o bębnie" bęben gra pierwsze skrzypce.
"Bogurodzica" piewana była często na rozpoczęcie bitwy pod Grunwaldem.
Chopin umarł na zapalenie skrzeli.
Beethoven był głuchy, ale przynajmniej widział co komponował.
W starej kuźni miechy wprawiano w ruch ręcznie, za pomocą nogi.
Kolej przewozi pasażerów, ludzi i cudzoziemców.
Radio jest cudownym wynalazkiem, który mogą słuchać lepi i oglądać głusi.
Telewizja to złodziej czasu, ale ja tego złodzieja lubię.
Bez drewna nie można robić mebli i palić w kaloryferach.



Temat: Tiara
Skoro już tu trafiłam... :)

1. Liz

2. Niestety już pełne 20 lat

3. Zainteresowania? Ekologia, pieczenie ciast. I książki, książki, książki... Dobre FF oparte na fabule Harry'ego Pottera, fantastyka, bardzo lubię też pamiętniki. Gry komputerowe strategiczne typu "Age of Empires", "Stronghold" z naciskiem na ekonomię, nie walkę. Ostatnio trochę na siłę zainteresowałam się anatomią człowieka ;)

4. Aż do liceum włącznie czerwony pasek co roku bez specjalnego wysiłku. Teraz, na studiach już trzeba nieźle się wysilić żeby pozaliczać. Ale tragicznie nie jest, przynajmniej na razie

5. Trudno wybrać... na pewno Historia Magii, może też Eliksiry. Opieka nad Magicznymi Stworzeniami, Transmutacja:) Na pewno nie podeszłaby mi Nauka Latania tudzież zajęcia praktyczne z OPCMu

6. TAK!! To sens mojego istnienia;)

7. Charakter... na ćwiczeniach z psychologii wyszedł mi neurotyczny melancholik, ale chyba coś w teście sknociłam:) Ogólnie to jestem pozytywnie nastawiona do świata i ludzi. Strasznie dużo gadam, często prędzej niż pomyślę. Pierwszy kontakt z człowiekiem nawiązuję łatwo, aczkolwiek z utrzymaniem tego kontaktu już gorzej. Pewnie gadulstwem odstraszam;) W same fan fiction wgryzam się niczym wampir: układam inne wersje wydarzeń, wymyślam ciągi dalsze. To zabawne, bo zdążyłam wymyślić wiele teorii, które się nawet pokryły z siódmym tomem. Kiedy piszę smsa czy maila wszystko musi mieć u mnie ręce i nogi, duże litery tam, gdzie powinny, odstępy też. Ale ten pedantyzm raczej się już w czystości pokoju nie objawia, sprzątam dopiero, gdy naprawdę widać, że jest brudno. Ale za to wtedy jestem w stanie wyrzucić wszystko z szafek na środek pokoju i siedzieć nawet kilkanaście godzin układając to w równiutkie kupeczki... Kocham zwierzęta, mam psa i pięć kotów, ok. 20 glonojadów w akwarium :) I jedną neonkę...

I co powie szlachetna Tiara? RSVP :)



Temat: Wojna Światów
Spieszę z ripostą, ale od razu widzę, że do filmu nigdy Cię nie przekonam. Bardzo cieszę się więc, że ja znalazłem się w tej (nielicznej?) grupie widzów, która [b]Wojnę...[/b] oglądała od początku do końca z autentycznym napięciem. :)

Ad. 1: W książce zostało to wyjaśnione trochę lepiej. Otóż Obcy tuż obok tej farmy wybudowali sobie coś w rodzaju fabryczki czy może posterunku (nie pamiętam dokładnie, czytałem kilka lat temu). Nie życzyli więc sobie, by tuż pod nosem pałętali im się nędzni przedstawiciele rodzaju ludzkiego. Co do percepcji Obcych -- nie znamy ich fizjologii, anatomii, kultury, techniki. Pretensje, że Obcy Spielberga nie zachowywali się niczym Predator i nie rzucali dyskiem, są bezzasadne.

Ad. 2: Tak! Mógł śmierdzieć padliną, gdyż przecież trójnogi z pewnością były spryskane ludzkimi szczątkami. Poza tym ptaki zwykły siadać na wysokich budynkach (w tym przypadku -- pojazdach). Nie widziałaś nigdy ptaków na drutach wysokiego napięcia, na dachu wieżowca, na latarni morskiej?

Ad. 3: No... Kiedyś musieli zaatakować. To głupi argument. Zaatakowali "teraz" (na początku XXI wieku), bo akcja filmu rozgrywa się "teraz", czyli współcześnie.

Ad. 4: Tego rzeczywiście nie da się wytłumaczyć racjonalnie i stwierdzenie "tak było w książce" niewiele da. Swoista licentia poetica. Trzeba przymknąć na to oko -- tak jak na pająka, którego w [b]Spider-Manie[/b] hodowano w laboratorium fizycznym, nie biologicznym. :)

Ad. 5: Spopielali ich tylko na początku; potem ludzie byli łapani i przerabiani na nawóz.

Ad. 6: To też kiepski argument. Pola siłowe mają to do siebie, że nie zawsze muszą być włączone.

Ad. [i]uwaga na zakończenie[/i]: Dakota Fanning gra bardzo dobrze. Jeśli Cię zirytowała, to zapewne dlatego, że zirytowała Cię wykreowana przez nią postać -- a to świadczy jak najlepiej o jej talentach aktorskich. Obejrzyj [b]Człowieka w ogniu[/b]: Tam Fanning gra zupełnie inaczej. Timowi Robbinsowi też nie mam nic do zarzucenia. Co do zakończenia -- owszem, zgadzam się, ktoś mógł w końcówce zginąć, najlepszym kandydatem byłby chyba sam główny bohater. Ale cóż, widziałem nieraz bardziej przesłodzone zakończenia, więc jakoś happy-end [b]Wojny...[/b] przeboleję.

--
'Wspomnienia o sukcesach i okresach powodzeń mają w ustach smak goryczy i niedosytu, a te o klęskach i zawodach każą nagle oczom błyszczeć, tak jakby człowiek chciał powiedzieć: "No cóż? Nie zmogły mnie, nie dałem się...".' [Feliks Bąbol]




Temat: Wikipedia


| Cudo! Jeden z moich ulubionych tworow :-)
To - rozumiem - ironia.




Bardzo często posiłkuję się Wikipedią, ale mam do niej bardzo
ograniczone zaufanie.


Do Polskiej tez jestem nastawiony sceptycznie (tendencyjnosc, niekompetencja i
zwykle niechlujstwo *czasem* az bija po oczach). Angielskiej ufam, zwlaszacza
gdy przytaczane tezy podawane sa od razu z potwierdzeniem, tj. linkami do
publikacji zrodlowych. Ponadto wazny atut to linki zewnetrzne (czesto
wartosciowsze niz sam wikipedyjny artykul) - przez co Wikipedie czestokroc
uzywam zamiast gugla :-)


| No coz. Wikipedia made in Poland rzeczywiscie nie nalezy do udanych...
| Za to angielska jest swietna
Powiedzmy - lepsza.


A ja powiem, ze jej zdecydowanie nie doceniasz. Fakt, z dziedziny biologii
molekularnej i ewolucjonizmu moze nie jest najlepsza (w sensie: artykuly nie
sa wyczerpujace) - i tu sie z Toba zgodze. Nie mniej jednak z innych dziedzin,
czasem prozaicznych, jak film czy gry komputerowe a takze nieco powazniejszych
jak historia, filozofia, psychologia, matematyka, anatomia/fizjologia
czlowieka, farmakologia itd. nie mam - jak dotad - jej nic do zarzucenia.
Oczywiscie, moga trafic sie artykuly "czarne owce" (ja dotychczas na takowy
chyba nie trafilem), jednak nie zmienia to mojego ogolnego nastawienia -
Wikipedia ENG jest swietna!

Nawet jesli hasla sa zaniedbane (za malo danych, brak pozadnej bibliografii i
linkow zewnetrznych) - jak niestety bardzo wiele z biologii molekularnej i
ewolucjonizmu - to jednak jest ich dosc duzo i czesto wystarczy to do
wyjasnienia nieznanego pojecia (ja w ten sposob rozszyfrowalem sobie np. skrot
MRCA, czy znalazlem *zwiezle* omowienie protoonkogenu c-myc) czy pobieznego
zorientowaniu sie w temacie.


| Co myślicie o tym, żeby wspólnie zabrać się za tworzenie
| takich haseł?
| Tylko pod warunkiem, ze beda one lepsze niz w Wikipedii angielskiej. Inaczej
| to, za przeproszeniem, rzezbienie w gownie... ;-)
Fundamentalna niezgoda. Człowiek szukający informacji encyklopedycznych,
a więc podstawowych, nie ma obowiązku znać języka obcego, w
szczególności angielskiego.


:-) To roznimy sie podejsciem. Ja patrze na Wikipedie egoistycznie (co *MI* i
mi podobnym sie przyda), Ty najwyrazniej - "w czynie spolecznym" (co przyda
sie narodowi)... ;-)

(ciach)

pozdrawiam
quasi-biolog





Temat: RPG
Sposób na "rozruszanie" forum? Erpeg!

Zapisywać się, kto chce grać i jaką postacią. Storytelling - bez statystyk, ale wyważone postacie, naprawdę odrobinę realizmu!
Dostępni Mistrzowie gry: aktualnie tylko ja.
Dostępne rasy: człowiek. Więcej nie, żeby nie było galimatiasu z kontaktami międzyrasowymi.
Dostępne umiejętności przewodnie:
- handel (+dyplomacja)
- złodziejstwo (+łuk)
- walka mieczem/szpadą/szablą (+ broń)
- rzemieślnictwo (do wyboru specjalność:kowal, stolarz, krawiec, wytwórca łuków, górnik, cieśla)
- magia (do wyboru specjalność: alchemia, sztuka wojenna, uzdrawianie)
Dostępne umiejętności poboczne (do wyboru 3):
polowanie, tropienie, kucharzenie, ukrywanie i przeszukiwanie, rzucanie (kamieniami itp.), survival-pocket (rozpoznawanie roślin jadalnych, budowanie szałasu, i ińsze umiejętności potrzebne do samodzielnego przetrwania np. w lesie), zbieranie informacji, żeglowanie, wspinaczka, jeździectwo, rybołóstwo, astronomia, anatomia, kartografia, medycyna, tresura, zielarstwo.
Dostępne specjalne cechy umysłu (1):
Cwaniactwo, umiejętność prawidłowej oceny sytuacji i człowieka, "zimna krew", spostrzegawczość, przenikliwość, idealne kłamstwo, zorganizowanie
Dostępne wyposażenie specjalne(3):
imbryk, kociołek, cegła, garść trawy, kufel, sznur, łopata, zapałki, flakonik z perfumami/trucizną/miksurką dodającą energii/miksturką leczącą, guziki-igła-nić-packet, gwóźdź-młot-packet, haczyk_na_ryby-linka-packet, kłódka-klucz-kajdany-packet, szkło powiększające
Ponadto każy gracz posiada: plecak, sztylet, koc, prowiant początkowy, ubranie zgodne z fachem

Grać będziemy w tematach sesyjnych na Grach, ewentualnie stworzę nowy dział forum, ale to kiedy indziej.
W temacie sesyjnym obowiązuje całkowita sesyjność. Odgrywamy postacie. Ja odgrywam rolę narratora
- Kiedy będę pisać "do kogoś" (np. ktoś coś dostrzeże a inni nie) wysyłam PM. Wy, np. szepcząc, robicie podobnie (musicie jednak zaznaczyć to w sesji - inni widzą, jak szepczecie... ale "co" już nie).
- Staramy się być w miarę spontaniczni w grze! Piszemy od razu, jak przeczytamy co napisano przed nami. Oczywiście niepiszemy kilkupostów pod rząd.
- Najprawdopodobniej się zdarzy, iż zaczynacie w różnych miejscach. W takim razie układ tekstu np. czyjeś pogrubione imię i opis ulicy, a potem nick innej osoby i opis lasu.
- Postacie proszę umieścić tutaj. Muszę wiedzieć, kto zacz. Wybieracie też kolor włosów itp. Ponadto jeśli chcesz być magiem, to albo przeczytaj "Gildię Magów" Trudi Canavan i poznaj strukturę tamtejszych magów, albo zgłoś się do mnie...




Temat: Kilka ciekawostek znalezionych podczas modowania

Ostatnio wziąłem się za modowanie KotORa 2 i odkryłem trochę ciekawych rzeczy:
- specjalizacja w mieczu świetlnym daje nam bonus podczas walki Piką Mocy (Force Pike)
- część przedmiotów nie pokazuje wszystkich posiadanych statystyk, np. najcięższe pancerze droidów (z obroną 9+) mają ograniczony bonus do zręczności do +1; Encyklopedia Anatomii dodaje 1-10 obrażeń przeciw ludziom, czyniąc ją o wiele lepszą niż pokazuje to jej opis (+3 do trafienia kontra człowiek)
- droid astromechaniczny (t3 i g0-t0) i droid bojowy (hk-47) mają taką samą bazową liczbę punktów umiejętności wynoszącą... 1. Te wszystkie punkty umiejętności T3 są z bonusu z inteligencji.
- jak pewnie sporo osób wie w grze znajduje się masa niewykorzystanych przedmiotów, zdolności (feat) i mocy. Możemy na przykład znaleźć około 10-12 form walki mieczem/mocy, każda po 3 poziomy. W feat.2da można znaleźć dodatkowe 2 poziomy celowania, zdolność przyśpieszającą bieg postaci o 10%, czy 'skill focus' czyli skupienie na umiejętności dodające do niej bonus +2. Niestety, nie da się ich użyć. Działają za to nieużywane itemy, na przykład karabin dezintegrujący HK, czy kilka unikalnych szat jedi.
- w dialog.tlk można znaleźć wiele ciekawych informacji zostawionych tam przez programistów. Dowiadujemy się na przykład, że T3 jest w tutorialu tylko dlatego, że programiści nie chcieli nagrywać dwa tych samych wypowiedzi, kiedy dodawali lub zmieniali jakąś funkcję na pc lub xboxie. Oryginalny fragment: [StrRef: 48224] (T3 is used because you don't need to re-record voice every time interface functionality changes for PC or X-Box.)
- pliki gry mają wiele niewykorzystanych funkcji, jak na przykład tworzenie przedmiotów w warsztacie jedynie z określonym poziomem lub określoną stroną Mocy. częśc jest pozostałością z Neverwinter Nights (dla tych co nie wiedzą: kotor działa na zmodyfikowanym silniku tej gry), część została zapewne stworzona na potrzeby kotora, ale w końcu nie użyto ich. Po NWN zostało tez sporo plików.



Temat: Karty Postaci
Nie ładnie panie Namiestniku, oj nieładnie. Juz dawno przesłałam Ci karte postaci na gg, a na Stronie, na którą, musze to niestety przyznac, zagladam nader rzadko, nadal pustki sa i nadal nie została ta karta postaci zamieszczona. Ułatwię więc Panu zadanie i nie karze przeszukiwać Archiw GG, lecz podrzuce Ci ją jeszcez raz tutaj.

Postać:
Imię: nieznane
Ksywa: Yuu - tylko nieliczni ośmielali sie ją tak nazywać
Tytuł: miyumi
Rasa: człowiek
Profesja: kapłanka
Podklasa:
Wygląd: Szczupła dziwczyna, wysoka, bo mierząca około 170 cm wzrostu. Szare oczy trzyma zazwyczaj spuszczone, ukryte pod długimi rzęsami. Niezwykłe wrażenie robią za to jej włosy. Ich czerń jest tak głęboka, iż pojawiają się na nich ciemnoametystowe połyski.Nosi na sobie prostę bordową szatę, w której szerokich rękawach można ukryć dłonie... i nie tylko.
Wiek: około 19 lat
Rodzina: nieznana
Uzbrojenie: kapłanka nie powinna walczyć, lecz nieść pomoc. Jednak w dziesiejszych czasach... Wprawnie posługuje się kijem. Choć jej ruchy zdradzają, iż nie tylko w tej broni jest biegła. Jednak nie nosi przy sobie żadnej broni. Przynajmniej nie takiej, która byłaby widoczna.
Ekwipunek Dodatkowy: Wszystko czego może potrzebować przy leczeniu ludzi: opatrunki, bandarze, mikstury odkażające rany i wzmacniające zdrowie. Zioła przydatne w leczeniu różnych chorób. A także brewiarz z modlitwami za tych, którym juz pomóc się nie da.
Umiejętności: Szerokie umiejętności leczące. Anatomia ludzkiego (i nie tylko) ciała nie ma przednią tajemnic. Jednak zręczność jej dłoni sugeruje także wprawne posługiwanie się nożem, niekoniecznie skalpelem.
Informacje dodatkowe: mimo młodego wieku widać, że przezyła nie jedno. Unosi się wokół niej sugestia bolesnych doświadczeń. Tylko dla kogo one były bolesniejsze...?
Niezwykłym jest, że nigdy nie podaje nazwy kultu jakiego jest kapłanką. Nie wiadomo więc, do czego mogą doprowadzić jej modlitwy...
Historia: Nie podaje swojej historii. Być może uciekła od przeszłości porzucając imię i wszystko co się z nim wiązało? Można niemal być pewnym, że uczestniczyła w jakiejść wojnie. Widac to w jej ruchach, czujności, tym jak bezbłędnie rozpoznje typy broni i rany jakie zadają. Jaka to była wojna? Gdzie, kiedy, między kim?... To skrywa milczące spojrzenie szarych oczu.
Inne:
Organizacje:
Nick na forum: miyumi
Ulubiony system RPG: Wampir: Makarada (III ed.), oraz pozostałe systemy Świata Mroku
Ulubiona gra cRPG: Vampire: The Masquerade - Bloodlines
Ulubiony świat fantasy: świat Warhammera oraz autorski świat Tkaczy Wieczności



Temat: Półkule mózgowe - dominacja
Hmm... na Twoją osobowość chyba nie, bo jedno zdrowe oko pozwala Ci na prawie niezakłóconą percepcję wzrokową (przypominam, że każde z oczu wysyła informacje do _obu_ półkul mózgowych - z lewego pola widzenia do prawej półkuli i vice versa).
Natomiast "wyłączenie" jednego oka ma z pewnością wpływ na motorykę i orientację przestrzenną - ze względu na upośledzenie postrzegania trójwymiarowego. Skoro zaburzone widzenie masz od dziecka, Twój mózg musiał wypracować jakieś mechanizmy kompensacyjne związane z "grafiką 3D". A może w dalszym ciągu masz problemy z oceną przestrzenną, np. podczas sięgania po jakiś przedmiot?

A odnosząc się do wpisu Leszka:
Większość popularnych twierdzeń dotyczących dominacji półkul jest błędna. Z twierdzeniem dotyczącym kobiet i mężczyzn na czele - jeżeli chodzi o "używanie półkul", to wystarczy popatrzeć na skany fMRI, żeby zauważyć, że kolorowe plamki rozkładają się na obu półkulach. Natomiast jeżeli za wyznacznik dominacji półkuli uznać lokalizację pola ruchowego mowy (pole Broca, Broki? jak to się cholera powinno mówić? ), to jest ono zlokalizowane w lewej półkuli u 95% mężczyzn i 80% kobiet, więc twierdzenie o "lewych" mężczyznach i "prawych" kobietach odpada (za: Gołąb B., Anatomia czynnościowa ośrodkowego układu nerwowego). Większa jest zależność "ręczności" od półkuli dominującej. Według ww. autora u osób praworęcznych dominuje lewa półkula, u osób leworęcznych z kolei może to być półkula prawa, lewa lub obie. I tu nie pasują mi procenty - skoro osoby leworęczne stanowią 9% populacji i nie u wszystkich dominuje prawa półkula, skąd te 5% "prawych" mężczyzn i 20% kobiet?? Coś mi tu nie gra, ale powtarzam za autorem.

Oprócz dominacji półkul, która jak widać nie jest taką oczywistą sprawą, istotne jest jeszcze zjawisko lateralizacji mózgu, czyli niejako stopnia dominacji jednej z półkul. Mózgi zwierząt są słabo lub wcale zlateralizowane. Im wyższy stopień rozwoju, tym większa lateralizacja. Człowiek jest gatunkiem o najbardziej zlateralizowanym mózgu.
I teraz uwaga: na początku rozwoju ontogenetycznego nasz mózg jest słabo zlateralizowany (a może nie jest wcale?), a jego lateralizacja następuje pod wpływem testosteronu - stąd mężczyźni wykazują większą dominację jednej z półkul, zaś kobiety używają ich bardziej "równomiernie". I może to właśnie tu tkwi klucz do twierdzenia "mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus"...
Efektem skrajnej lateralizacji jednej z półkul jest autyzm.



Temat: Trening rzutowy

Marcin jezeli nie masz pojecia o koszykowce to omijaj dział szerokim łukiem.... Rzeczywiście Ukasz kiepsko zaczynasz. Ludzi trzeba przyciągnąć tutaj a nie prostować bo obśmiał temat, który uważam za dobry. Do kolegi Marcinkaa: celny rzut do kosza jest istotą koszykówki, jak strzelanie bramek w nożną czy pierwsze miejsce na mecie u żużlowca. To przecież jest dla każdego jasne. Myślę jednak, że nie zniechęcisz się i będziesz nas odwiedzał, może mniej w działach traktujących o technice i taktyce gry, ale jako kibic w innych. Przecież na pewno oglądasz kosza.
Z technik rzutów do kosza ludzie piszą doktoraty. W USA naukowcom obiecywano wielkie pieniądze za badania biomechaniczne które powinien mieć przeprowadzone Shaquille O'Neal, który słynie z tego, że rzuty wolne wykonuje gorzej niż połowa ludzi na naszym forum. Badania wykazały różnego rodzaju anomalie anatomiczne ścięgien, które uniemożliwiły prawidłowy ruch dłoni przy rzucie i Shaq jak rzucał tak rzuca, choć słyszałem, że nieco poprawił się ostatnio.
Co do samych rzutów. Nie będę się rozpisywał o konkretnych ćwiczeniach bo od tego są mądre książki, ale kilka moich uwag. Przede wszystkim bardzo ważne jest to aby młody człowiek rozpoczynający naukę tego elementu miał kogoś kto będzie non stop zwracał uwagę na błędy. Często dzieci źle rzucają bo są zbyt słabe fizycznie (tak więc trzeba je najpierw przygotować), rzucają zbyt ciężkimi piłkami do zbyt wysoko zawieszonych koszy. Tak więc małemu dziecku należy zafundować piłkę nr 3 (to taka mniejsza niż do ręcznej), a kosz zawiesić nieco powyżej wyciągniętej ręki. W tym momencie obśmieję trochę producentów i rodziców którzy małym dzieciom proponują tablice z obręczą o małej średnicy. Nic bardziej mylnego - dziecko ma odnosić sukcesy poprzez trafianie do kosza, a nie odwrotnie - stresowanie go, że nie wpada. Trzeba kupić normalną obręcz o średnicy 45 cm i już. Znam trenera, który dla grupy początkującej montował do tablicy koła do hula hop, a "mecze" grali piłką do minisiatkówki. Gdy dziecko nauczy się prawidłowej postawy, prawidłowej pracy ramion przy rzucie (a najlepiej uczyć tego w tzw. "złotym wieku motoryki" czyli od 7 do 11 roku życia) można zawiesić kosz na normalnej wysokości dla mini koszykówki czyli 260 cm i dać piłkę nr 5.
CDN...



Temat: Powitanie
<fanfary, pioruny, gradobicia, chóry aniołów i demonów oraz inne pierdoły>

Jestem Marcin, agnostyk poznawczy, ateista praktyczny, fenomenalista, racjonalista, sceptyk, krytyk, antydogmatysta, antyklerykał, purysta językowy (niekiedy), ponurak, hipokryta, mądrala, Ten-Co-Wie-Najlepiej, Świstakobójca, czarne indywiduum, Mistrz Gry, moralista, niekiedy przyzwoitka, lewak, Martwiak, Paskuda, Pysiu, miłośnik literatury, cham, liberał, metal, pseudo-filozof, Władca Marionetek, Czarnuch, lokalny pedofil et caetera et caetera... A! I jeszcze nudziarz!

Zawczasu odpowiem na Wasze pytanie: NIE! Nie jestem glonem!

Domena: eukariota
Królestwo: zwierzęta
Typ: strunowce
Podtyp: kręgowce
Gromada: ssaki
Podgromada: łożyskowce
Rząd: naczelne
Podrząd: małpy właściwe
Rodzina: człowiekowate
Rodzaj: człowiek
Gatunek: to zależy jak na to spojrzeć

Anatomia całkiem podobna do typowego przedstawiciela homo sapiens sapiens. Większość różnic ma podłoże psychiczne.

Nie pije, nie pali, nie ćpa, bez nałogów. Potrzeby fizjologiczne typowe dla rodziny człowiekowatych. Potrzeby psychiczne - brak dokładnych informacji.

Szczególne talenty - strzykające stawy, działający mózg, ruchliwe palce, zwiększona aktywność serca, łamliwy kark.
Choroby - oprócz powyższych dodatkowo urojenia katastroficzne, skłonności samobójcze, ataki głupoty, kretynizm pospolity, fałdowania mózgu (kaledońskie i hercyńskie), puchnące i szybko kurczące się ego, brak libido (nie łączyć z niemocą płciową), paranoidalne tiki nerwowe, psychozy, manie, migreny, półpaśce, ospy, zapalenie układu nerwowego, najróżniejsze nowotwory (ot, choćby głowa) i chyba tyle.
Zapomniałbym. Jeszcze hipochondria.

Wiosen przeżytych - siedemnaście.
Przewidywany koniec żywota - trzy dni temu.
Hobby - rujnowanie innym życia i podróże w czasie.

Pozdrawiam,
Darkey

PS Jeśli ktoś widział tą prezentacje na innym forum do pierwszego akapitu warto dodać "leń"



Temat: ADMIN

Powołując się na artukuł dotyczący prawa do repliki ( odpowiedzi) pozwolę sobie skomentowac twoje wypowiedzi NOX ( swoją drogą ciekawy nick była kiedyś w zamieszłych czasach taka gra na Atari 65XE )

[cytat]Widze ze nie wiesz o co chodzi, no ale niestety nie każdy ma na tyle rozwiniętą mózgoczaszke(Bez urazy) by pojąć aluzje —ółwika.
[/cytat]

Hmm wychodzi na to, że masz rację nie rozumiem ani intencji twórcy tego tematu ( oczywiście poza aspektami, które przedstawiłem w powyższym poście ) ani tego co Ty napisałeś. Moja wiedza z zakresu anatomii człowiek ogranicza się do podstawowych pojęć ale &#8230; wiedza mojej lubej jest znacznie większa. Zaznaczam , że mogę pomylić pojęcia lub znaczenia słów bo to nie jest moja specjalizacja.
Móżgoczaszka ( mieści mózg człowieka) i trzebioczaszka (przednia część czaszki) &#8211; moja mózgoczaszka jest słabo rozwinięta i z tego powodu nie powinienem czuć się urażony . Ciekawe tylko o co mu chodziło . Po rozmowie z Agatką ( specjalista- neurolog) dowiedziałem się , że wielkość mózgu nie wpływa na inteligencję lub/i percepcję człowieka . Nie decyduje również o jego możliwościach poznawczych i gromadzenia danych ( wprost wyniki badan przeprowadzonych przez zespół prof. Parkera z OU) . Jeśli już to pofałdowanie mózgu (stoty szarej) a nie jego wielkość decyduje o inteligencji człowieka . Choć są również takie poglądy , które uzależniają siłę mentalną człowieka od jego wykształcenia a dokładniej środowiska , z którego się wywodzi . Genotyp rodziców też może mieć znaczny wpływ . Czyli nie wielkość ale jakość .
Nie czuje się obrażony .

[cytat]
Typowy przykład 14 latka.
[/cytat]

Tu też masz rację . Może inny przykład coś prostego.
Jesli napisze , że:
Usiłowanie polega na tym , że sprawca w zamiarze dokonania czynu zabronionego swoim zachowaniem zmierza bezpośrednio ku dokonaniu , które jednak nie następuje
lub
Przestępstwo typu wypadku mniejszej wagi stanowi z reguły czyn uprzywilejowany, zagrożony karą łagodniejszą niż przestępstwo podstawowe

a Admin stwierdzi , że to nieprawda - to ja mam rację a on się myli Teraz może być

[cytat]
Mylisz się, o jakości forum NIE decydują użytkownicy, tylko informacje na nim zawarte i niestety obawiam się że średnia IQ użytkowników którzy umieścili na forum posty to 60 z hakiem
[/cytat]
Nie mylę się bo to ludzie piszą te posty , które ty tak wielbisz prawie oddając im boską cześć . Każdy wyraz, zdanie czy stwierdzenie jest odzwierciedleniem ludzkich możliwości. Ludzie tworzą forum a nie odwrotnie . Forum istnieje tak długo jak są osoby , które piszą na nim ciekawe posty. Ludzie a nie informacje.
Co do IQ użytkowników to bardzo ciekawy pogląd. Zauważyłem , że masz jakieś skrzywienie na punkcie inteligencji ? Ciekawe prawda ? Może ta wypowiedY miała na celu wywołanie jakiejś reakcji wśród użytkowników ale trafiłeś kulą w płot . Ty także jesteś użytkownikiem forum czy tego chcesz czy nie więc twoja wypowiedY dotyka również Ciebie . PrzeprowadYmy symulację :
Jeśli jest nas tylko dwóch na forum Ty i ja; ja mam 132 IQ (test WTC id 312/96) a średnia jest 60 , to ty masz &#8230;.. nie to niemożliwe . I nie bierz tego do siebie .

[cytat]Są pewne zasady o których nie trzeba wspominać i pamiętaj prawo na forum stanowią Admini i ta zasada towarzyszy od samych początków for dyskusyjnych.
[/cytat]
Dobre . Nasuwają mi się pewne spostrzeżenia:
1. Jak mogę przestrzegać prawa , które nie jest spisane i zależy od widzimisie jakiej osoby. Aby prawo mogło być przestrzegane musi być spisane i prawidłowo ogłoszone. Nie ma czegoś takiego jak obowiązujące ale nie ogłoszone zasady . Pisałem na wielu forach i pierwszy raz o czymś takim słyszę
2. Prawo ze swojej natury obowiązuje również tego , który to prawo spisał . Tak więc twierdzenie , że pewne działania zakazane obiektywnie wszystkim są dozwolone pewnej grupie ludzi jest nadużyciem . Musi istnieć konkretna regulacja mówiąca o takich wyjątkach
3. Prawo na forum stanowią Administratorzy dokładnie . Ciekawi mnie czy wiesz na czym polega proces stanowienia i egzekwowania prawa. Odsyłam do punktu 1

Tylko słabi ludzie piszą zakazny dla samych zakazów . Słabi i próYni .

Co do reszty dziękuje za pomoc Skasowałem pliki cookie i zobaczę czy to coś da




Temat: Dowcipy
Nic dodać nic ująć, żeby było z czego się śmiać w smutne dni . Na rozgrzewkę - humor z zeszytów szkolnych.
ENJOY!

Wieś była samowystarczalna: kobiety dostarczały mleka, mięsa i skór.

Alkoholików dzielimy na pijących i niepijących.

Antek ciężko pracował rękami, a Boryna językiem.

Zenon kochał Elżbietę mimo, że był w ciąży z Justyna.

Zygier miał ospowatą sylwetkę kulturysty a jego wyłupiaste oczy ładnie przylegały do twarzy.

Zachowanie dzieci dalece odbiega od rzeczywistości.

Jego trzyletni przyjaciel po ukończeniu studiów popełnił małżeństwo.

Lato spędzę w górach u kuzynek, z których zejdę dopiero po wakacjach.

Gdy wiosną umarła babcia automatycznie powiększył się metraż w mieszkaniu.

Cesarz Klaudiusz był nieśmiały, wiec nie odważył się zabić swojej żony.

Barbarzyncy byli bardzo miłymi i uprzejmymi ludźmi.

Powstanie Listopadowe było w listopadzie, a Rewolucja Październikowa też.

Kościuszko wyciągnął i powiedział, że nie schowa.

W XVI wieku Polacy mieli wojsko ciężarne.

Washington był prezydentem Stanów Zjednoczonych, a Lincoln - USA.

Hitler był najgroźniejszym z hitlerowców.

Anders był umundurowany aż po pas.

Kara śmierci ma charakter nieodwracalny.

W dawnych czasach chłopi żyli dłużej, bo orali sami, a nie traktory.

Drzymała woził się wozem naokoło a Niemcy mogli mu naskoczyć.

Żołnierze noszą zielone mundury, żeby udawać trawę.

Pod broń powołano całą młodzież od 16 do 60 lat.

Niewolnicy rzymscy byli używani do najcięższych prac, niektórzy jako nauczyciele.

Dokument składał się z trzech części: pierwszej, drugiej i trzeciej.

Mumie służyły jako wkłady do grobów i były robione przez Egipcjan.

Ludzie pierwotni gdy chcieli rozpalić ogień musieli pocierać krzemieniem o krzemień a pod spod podkładali stare gazety.

Dzięki seppuku Japończycy mogli pokazać swoje prawdziwe wnętrze.

Tylko przez kobiety są wojny, bo to one przeważnie rodzą żołnierzy.

Franciszek Józef oprócz kobiet klepał również konie, podczas gdy inni klepali biedę.

Rycerz średniowieczny składał się z głowy, zbroi i konia, który stawał na każde zawołanie.

Mumia to żona faraona.

Słowianie mieszkali w domach z drewna, z których dym wychodził mniejszymi otworami a Słowianie większymi.

W czasie totalnej mobilizacji wcielono do wojska nawet dzieci w podeszłym wieku.

do wojska trafili nawet starcy w wieku niemowlecym

W Australii człowiek współżyje z Aborygenami.

Najczęściej spotykanym ssakiem górskim jest góral.

Marynarzy o jednym oku nazywamy piratami.

Wietrzenie skał jest pojęciem czysto teoretycznym, bo wszystkie dawno wywietrzały.

Baca bardzo długo gadał turystom, że milczenie jest złotem.

W czasie mgły latarnik wyje na latarni i tym ostrzega okręty.

Na globusie wyróżniamy południki, północniki i całe nocniki.

Wisła płynąc przez Żuławy wpada w depresje.

Krowa to zwierzę roślinobójcze.

Do chorób zawodowych zaliczamy: pylicę, gruźlicę i rzeżączkę.

SiO2 jest to wino na które mój tato mówi "pryta" lub "siara".

Pierwszy człowiek na ziemi nie czuł się samotny bo nie umiał liczyć.

Wraz z wynalezieniem koła i pieniędzy ludzie zaczęli kręcić interesy.

Najprostszym typem telewizora kolorowego jest telewizor czarno-bialy w brązowej obudowie.

Radio jest cudownym wynalazkiem, który mogą słuchać ślepi i oglądać głusi.

W karczmie muzykant rżnął skrzypce od ucha do ucha.

W wierszu "Pieśń o bębnie" bęben gra pierwsze skrzypce.

Żacy chodzili od drzwi do drzwi i śpiewali, a w zamian dostawali jaja i pokarm.

Jontek na swoim zegarze w chałupie znalazł wskazówki do życia.

Picasso swe trójkątno - okrągłe, za przeproszeniem obrazy, malował kwadratowym pędzlem, dlatego nie zawsze mu wychodziły.

Michał Anioł malował sobie po ścianach kaplicy Sykstyńskiej.

Malarze odrodzenia na swych obrazach czcili piękno ludzi i kobiet.

Przez uderzenia pędzlem malarz uzyskuje smutek na twarzy modelki.

W Krakowie wybudowano ostatnio wiele nowych zabytków.

Michał Anioł zdążył tylko napocząć nagrobek Juliana II.

Matejko namalował "Bitwę pod Grunwaldem", chociaż ani razu jej nie widział telewizji.

Savoldor znał się bardzo dobrze na anatomii człowieka, więc namalował młodzieńca z fujarą.




Temat: ruch w tańcu współczesnym
Sama pamiętam, jak w ktorymś 'Serwisie tańca' (był kiedyś taki magazyn o tańcu współczesnym, ukazało się całe 5 numerów, na 6-ty zabrakło kasy...) jedna tancerka (której nazwiska niestety nie pamiętam) stwierdziła, że chciałaby, aby ludzie zrozumieli, że w tańcu nie wszystko jest do zrozumienia - i tyle, proste zdanie, żadnego komentarza do tego . Przyznam, że wtedy nie za bardzo wiedziałam, o co jej chodzi, bo jak to, jak można coś oglądać i nie próbować tego zrozumieć, przetłumaczyć z języka ruchu na 'nasze' Nie ukrywam, że wprowadziło to trochę niepokoju do mojego pojmowania tańca (które przyznam było i tak jeszcze mocno raczkujące). Ale z czasem zaczęłam się nad tym zastanawiać, i musiałam przyznać jej rację. Chyba trzeba na to czasu, i jest to już trochę inne odbieranie tańca. Nie idziesz na spektakl patrzeć na technikę, analizować środki wyrazu, konwencję, itd., tylko siadasz i bierzesz co dają . I wtedy odkryłam, że tak się znacznie łatwiej odbiera teatr, nie tylko tańca, ale dramatyczny również. Bo cała reszta tej całej skomplikowanej analizy i tak przyjdzie, a tak ma się jeszcze szansę dojścia do istoty tej sztuki, jej sedna, tego co autor miał w sobie, gdy ją tworzył, a czego tak naprawdę nie da się zwerbalizować, nazwać.
Tak jak teraz w wywiadzie Jarnuszkiewicz pisze o Rembrandcie. Oglądając jego obrazy czy grafiki człowiek dostaje jakiegoś wstrząsu, ale jednocześnia nie da się opisać, skąd to idzie naprawdę. Że niby kontrast światłocienia wywiera takie piorunujące wrażenie, czy pewna kreska mistrza? Jest coś jeszcze, czego nie da się nazwać, ale jest najważniejsze, bo świadczy o tym, że to jest sztuka. Z tańcem jest tak samo.

Pisałam wcześniej o 'intencji' ruchu - ona nie jest po to, aby móc ją sprecyzować i określić naszymi ludzkimi pojęciami, językiem.
Ona 'mówi' do widza w jakiś inny sposób, działa na niego, buduje określoną sytuację, tworzy, opowiada jakąś historię, ale nie potrzebuje być objęta rozumem, intelektualną analizą i zrozumieniem. Bo można coś rozumieć, ale tak intuicyjnie, 'podskórnie', czuć. Trzeba mieć w sobie taką wrażliwość, aby odbierać taniec, wydaje mi się że jest on zbyt abstrakcyjny, a jednocześnie zbyt bliski naszemu najnaturalniejszemu, najbardziej instynktownemu sposobowi wyrażania się, by dało się inaczej

A jeszcze wrócę do jednego aspektu - skąd tyle stylów, technik, konwencji w tańcu współczesnym? Bo każdy z nas ma inną osobość, inną wrażliwość, są różne podejścia do sztuki w ogóle (jej funkcji, problemami, którymi się zajmuje, to czym jest, itd.), a taniec współczesny daje nieomal nieograniczone możliwości wyrażania tego, nie ogranicza tak ściśle jak balet klasyczny (spektakl ma mieć formę taką a taką, po jednym pas musi następować inne, ściśle określone, wszystko ma się zmieścić w pewnym rytmie, itd.). Tak jak w malarstwie, kiedyś były pewne akademickie zasady, a w końcu ktoś wpadł na pomysł, że może wziąć farby i malować tak, jak 'mu w duszy gra' (no, to model dość uproszczony ).
Taniec współczesny jako technika wypływa z ciała, tancerz musi słuchać swojego organizmu, działać zgodnie ze swoimi naturalnymi możliwościami, oraz możliwościami jakie daje mu przestrzeń, i prawa fizyki. W klasyce jest trochę inaczej, bo tam tancerzy ustawia się 'odgórnie', ich ciała mają osiągnąć pewną sprawność, zakresy, nierzadko mało zgodne z naturalną anatomią człowieka, mają osiągnąć piękne linie widziane przez widza - jak tancerz klasyczny w którymś momencie poczuje, czym jest ruch, jego istota, tak 'od środka' ma dodatkowy punkt dla siebie. W tańcu współczesnym od tego wyczucia swojego ciała, się zaczyna.



Temat: To do Ciebie złodzieju!


Z czystej ciekawosci - w jaki sposob ma zdobywac wiedze np. student
informatyki? Chyba nie powiesz, ze wszystkiego nauczy go szkola. Zatem skad
ma brac specjalistyczne programy, ktorych znajomosci bedzie pozniej wymagal
pracodawca?*


IMHO olbrzymie łatwość uzyskiwania nielegalnego oprogramowania oraz
praktycznie powszechne przyzwolenie na takie praktyki jest przyczyną
żenująco niskiego poziomu wiedzy wielu osób mieniących się mianem
"informatyków" czy "administratorów". Oczywiście są specjaliści w tej
dziedzinie i przed wiedzą wielu osób chylę faktycznie czoła.

Mimo, że informatyka jest nauką techniczną, inżynierską to w wielu
miejscach zajmują się tym ludzie którzy przypadkowi, nie mający
kierunkowego wykształcenia itp. Nie twierdzę, że każdy informatyk
musi legitymować się odpowiednim dyplomem, ale czy chcielibyście
aby most na rzece, biurowiec w którym pracujecie, czy instalację
elektryczną w Waszym domu projektował np. filolog niemiecki?
A może chętnie poszlibyście do lekarza, który po 5 latach pracy
jako np. księgowy przeczytał książkę o chirurgii i powiedział
sobie "to jest to", i w tej chwili zapoznaje się radośnie z
anatomią człowieka podczas wykonywanych operacji. A że większość
pacjentów umiera? Cóż, pewnie kiedyś się uda.

A w światku komputerowym? W ręce osób niekompetentnych przekazuje
się zarządznie danymi od których zależy być albo nie być firmy,
a czasem nawet i dużej instytucji.

Skąd się to bierze? Ano stąd, że na pirackim oprogramowaniu możemy
nauczyć się nieco i potem "sprawiać wrażenie".
Zniknęły dane? Oczywiście ściągamy piracki soft narządziowy
do odzyskiwania i jest OK, dalej możemy grać w QUAKE.
Potrzeba robić kopie zapasowe? Google+backup i mamy odpowiednie
narzędzie. Hmmm komercyjne....cóż cracków nie brak, a jak firma
bogata to mówimy do Szefa: trzeba kupić bo jak nie to hoho...
A że można to załatwić własnym skryptem? "A co to jest"??
Na własne oczy widziałem kiedyś administratora serwera u sporego
providera który nie potrafił posługiwać się PERL-em, ale
oczywiście wrażenie sprawiał: "freebsd rulez" "windows shit"
Dobrze że nie jest już tam administratorem.

Budowy mostu, czy sztuki lekarskiej nie nauczymy się samodzilnie.
Potrzebne są do tego narządzia i warunki za któere trzeba zapłacić,
których się nie da skopiować. Co więcej nikt nie dopuści do chorych
lekarza samouka, czy architekta bez uprawnień, a "informatyka" owszem,
owszem.

A tak, instalujemy sobie na raz Windowsa, 98 bo do gier, 2000 bo fajny,
XP bo "trendy", Linuxa bo "rulez", dokładamy MSSQL, Oracle, Office,
Corele, Photoshopy i już w CV piszemy jacy to jesteśmy wszechstronni.
Że znajomość każdej z aplikacji czy systemu jest boleśnie płytka
to inna sprawa.
Jeśli za oprogramowanie bym zapłacił, wyciskał bym z niego wszystko
dużo się prz tym ucząc. A co by było do drogiego, specjalistycznego
oprogramowania dostęp bym miał jedynie na uczelni lub za jej zgodą,
i do tego pod kierunkiem fachowców? Myślę że liczba "specjalistów"
by radykalnie spadła.

K.





Temat: To do Ciebie złodzieju!


IMHO olbrzymie łatwość uzyskiwania nielegalnego oprogramowania oraz
praktycznie powszechne przyzwolenie na takie praktyki jest przyczyną
żenująco niskiego poziomu wiedzy wielu osób mieniących się mianem
"informatyków" czy "administratorów".


Ciekawa teoria.


Mimo, że informatyka jest nauką techniczną, inżynierską to w wielu
miejscach zajmują się tym ludzie którzy przypadkowi, nie mający
kierunkowego wykształcenia itp. Nie twierdzę, że każdy informatyk
musi legitymować się odpowiednim dyplomem, ale czy chcielibyście
aby most na rzece, biurowiec w którym pracujecie, czy instalację
elektryczną w Waszym domu projektował np. filolog niemiecki?
A może chętnie poszlibyście do lekarza, który po 5 latach pracy
jako np. księgowy przeczytał książkę o chirurgii i powiedział
sobie "to jest to", i w tej chwili zapoznaje się radośnie z
anatomią człowieka podczas wykonywanych operacji. A że większość
pacjentów umiera? Cóż, pewnie kiedyś się uda.


Z tego powodu czasami wstyd się przynać, że jest sie informatykiem.
Informatyków u nas dużo, z czego 80% na odtrzał. Tu sam nie wiem, kto
gorszy, samozwańczy informatyk, czy taka Pani z mgr kierunkowym, która w
ciągu 1 miesiąca rozwaliła całą sieć w firmie. Przez miesiąc byłem na
szkoleniu w USA i po powrocie nie wiedziałem za co się mam zabrać w
pierwszej kolejności. Właściwie to lepiej by chyba było gdyby te komputery
zostawił samopas na ten miesiąc, miałbym mniej roboty. Z drugiej strony
obserwuje przynajmiej w rodzinie 17,18 latków geniusz od klikania myszką
nazywanych przez swoich rodziców wielkimi informatykami, bo potrafią w
WinXP zainstalować nową kartę graficzną. :) Ja mam papier, myślę że mam i
więdzę (niemi to oceniać), ale sam twierdzę, że nadal się uczę i pewnie
będę to robił do ostaniego dnia w pracy albo jeszcze dłużej.


A w światku komputerowym? W ręce osób niekompetentnych przekazuje
się zarządznie danymi od których zależy być albo nie być firmy,
a czasem nawet i dużej instytucji.


Opis powyżej. :D


A tak, instalujemy sobie na raz Windowsa, 98 bo do gier, 2000 bo fajny,
XP bo "trendy", Linuxa bo "rulez", dokładamy MSSQL, Oracle, Office,
Corele, Photoshopy i już w CV piszemy jacy to jesteśmy wszechstronni.


LOL świetny tekst. Tylko nie znam nikogo kto by instalował 3 Windows'y...
Znasz takie osoby?


Że znajomość każdej z aplikacji czy systemu jest boleśnie płytka
to inna sprawa.


No nie Windows 98 obstukany do głębokości myszki :D Potrafimy zmienić
tapetę, wygląd, ba nawet zainstalować Office'a (pirackiego namarginesie). A
jak zcrackujemy jakis program to jacy jesteśmy z soiebie dumni, bo jesteśmy
hackerami, ups crackerami chyba i to też nie prawda bo użyliśmy
sciągnietego patcha. Mniesza z tym jesteśmy wielkimi informatykimi. Buhaha


Jeśli za oprogramowanie bym zapłacił, wyciskał bym z niego wszystko
dużo się prz tym ucząc. A co by było do drogiego, specjalistycznego
oprogramowania dostęp bym miał jedynie na uczelni lub za jej zgodą,
i do tego pod kierunkiem fachowców? Myślę że liczba "specjalistów"
by radykalnie spadła.


Jak pomyśle o starych czasach kiedy jak mówiłem "informatyk" ludzie patrzyli
na mnie jak na czarnoksiężnika to łezka się w oku kręci. A dziś tym słowem
to można sobie d*** wytrzeć przez tych samozwańców.

Prezentujesz dość ciekawy tok myślenia, nigdy nie wiązałem tego najazdu
pseudoinformatyków z pirackim softem, zawsze kojarzyło mi się to z
nieszczesnym Windowsem, który stwarza pozory, że wzsytko można zrobić
myszką, ale przyznać muszę, iż w tym co piszesz coś jest.
Pozdrawiam





Temat: Wyprzedaż domowej biblioteczki
Witam,

czyszczę swoją biblioteczkę i oddaję książki za pół darmo. Jeśli jest ktoś zainteresowany to pisać o warunki sprzedaży, ceny: primo@treningbiegacza.pl -- naprawdę tanio

Do każdej zakupionej książki dodaję drugą gratis z listy gratisów.

Tutaj jest lista z odnośnikami do księgarni i opisów: http://www.treningbiegacza.pl/forum/index.php?showtopic=373&st=0#entry6384

Oto lista:

* PHP i MySQL - tworzenie sklepów internetowych
* Fedora Core 2 - Biblia
* Thinking in C++
* PHP Receptury - SPRZEDANE
* Thinking in Java. Wydanie 3
* Kurs tworzenia stron internetowych
* Mysql - podstawy - SPRZEDANE
* Od podstaw - PHP 4 - SPRZEDANE
* Zaawansowane programowanie - PHP 4
* Zaawansowane programowanie - PHP 5 - SPRZEDANE
* 505 praktycznych skryptów dla webmastera
* Poznaj PHP4 w 24 godziny
* Jak to zrobić? PHP
* PHP4 - Aplikacje
* Windows XP Prefessional - bezpieczny system operacyjny
* Microsoft Visual Basic 6.0 in Action
* Visual Basic 6
* Java w szkole
* Red Hat Linux 7.1
* Vademecum hakera - edycja plików binarnych SPRZEDANE
* Page Maker 6.5 Plus
* Internet, hakerzy, wirusy...
* Umysł menedżera - SPRZEDANE
* Poznaj Exel 2000Pl
* Jak napisać dobrą pracę magisterską? - SPRZEDANE
* Biomechanika układu ruchu człowieka - SPRZEDANE
* Adobe Premiere 6 - Biblia
* Gwiezdne Wojny - Ostatni rozkaz
* Człowiek istota społeczna
* Z. Naglak - Trening sportowy
* T. Ulatowski - Teoria i metodyka sportu
* T.Rzepa - Aktywność ruchowa z piłką w doskonaleniu wybranych... - SPRZEDANE
* A. Marchewka - Wychowanie fizyczne specjalne - SPRZEDANE
* R. Jezierski - Gimnastyka teoria i metodyka - SPRZEDANE
* M. Demel - Teoria wychowania fizycznego - SPRZEDANE
* U. Kierczak - Poradnik metodyczny - szkoła podstawowa 4-6
* U.Kierczak - Poradnik metodyczny - szkoła ponadgimnazjalna
* U.Kierczak - Poradnik metodyczny - nauczanie zintegrowane
* W. Lewiński - Anatomia i fizjologia człowieka - SPRZEDANE

Lista gratisów:

* Netscape Communicator 4
* Red Hat Linux 6.2
* Poznaj Word 2000Pl - cegła 730 stron
* IrfanView
* Internet - Pascal
* ABC Internetu - ta moja to nieco starsza edycja
* PHP Leksykon kieszonkowy - SPRZEDANE
* Bios Leksykon kieszonkowy
* Linux - komendy i polecenia - SPRZEDANE
* Dolnośląskie ścieżki 8/9
* Public relations od podstaw - SPRZEDANE
* Adobe Premiere Pro ćwiczenia - SPRZEDANE
* PHP5 ćwiczenia praktyczne - SPRZEDANE
* MS Outlook 2000 PL
* ABC Worda
* Zielona Mila - S. King - SPRZEDANE
* W słusznej sprawie - J. Katzenbach - SPRZEDANE
* Wydolność fizyczna dzieci i młodzieży - SPRZEDANE
* R. Przewęda - Wychowanie fizyczne w Polsce
* M. Niewiadomski - Wybrane zagadnienia z metodyki wychowania fizycznego - SPRZEDANE
* E. Piasecki - Cele wychowania fizycznego - SPRZEDANE
* T.Rzepa - Metodyka zespołowych gier - SPRZEDANE
* Usportowienie uczniów - program szkolenia - SPRZEDANE
* Formy muzyczno-ruchowe w szkolnym wychowaniu fizycznym
* T.Ulatowski - Teoria i metodyka sportu
* Teoria i metodyka ćwiczeń relaksowo-koncentrujących - W. Romanowski
* C++ Builder 6 - ćwiczenia
* B. Czabański - Program przedmiotu dydaktyka wychowania fizycznego




Temat: Powstanie Jedi-Rekrutacja

Ja, zanim przystąpię do gry chciałbym się zapytać o parę spraw.

1. Biorę udział już w jednej sesji i nie bardzo wiem, czy i w tej mogę wziąć udział.

2. Jakie są te zdolności? Mamy sami wymyślić, podasz jakieś czy co? No i jakie mają być? Dobre strzelanie z karabinów blasterowych czy co?

3. Będziemy grać za pomocą gg? Tzn. wszystko dzieje się na gadu-gadu tylko ustalenia kiedy gramy są na forum?

4. Zamawiam łowcę nagród - tak na wszelki wypadek.

KARTA POSTACI

1. Eliun
2. Fary
3. Pochodzi z zamożnej rodziny z Dantooine. Jak mały chłopiec lubił się uczyć. Był jednym z najlepszych uczniów. Z powodu swojego pochodzenia, był lubiany przez innych, chociaż on wykorzystywał kolegów. Był także jedynakiem, więc zawsze dostawał to co chciał. Wydawało się, że zostanie zwykłym przedsiębiorcą - co mu się nawet podobało. Jednak pewnego dnia, podczas spacerów po planecie, zauważył jak pewien łowca nagród zabija swoją ofiarę. Udało mu się uciec przed spojrzeniem mordercy. Kiedy ochłonął z emocji doznał dziwnego olśnienia. Skryte głęboko w podświadomości uczucia odezwały się. Postanowił zostać łowcą głów. Zaczął prowadzić podwójne życie. Dalej był przykładnym uczniem, zapowiadającym się na dobrego człowieka, jednak wieczorami ćwiczył różne metody zabijania. Począwszy od pobicia poprzez zabijania mieczem, bronią palną na bardziej wyszukanych metodach, jak trucizny kończąc. Przybrał sporo masy mięśniowej. Po jakimś czasie zmarli rodzice i młody Eliun przejął firmę. Ta, zaczęła osiagać niewyobrażalne zyski, które przeznaczał na zakup specjalnego sprzętu. Uznawszy, że jest gotów, zostawił firmę pod opieką jedynego, prawdziwego przyjaciela, i opuścił planetę.

Charakter & Osobowość.
Jest dwulicowy. Dla wszystkich jest kulturalnym, dobrze wychowanym i uprzejmym przedsiębiorcą i człowiekiem sukcesu. Jednak jest to tylko maska dla osobowości zabójcy. Jest perfekcjonistą. Poza tym cechuje go kreatywność i spontaniczność. Stara się być dokładnym, zwłaszcza przy zabójstwach, ale słaba cierpliwość często uniemożliwia mu precyzyjne wykonanie zamierzonego celu.

4. Łowca Nagród
5. Ma łagodne rysy twarzy po wieloletnim dbaniu o siebie. Ma śniadą cerę. Oczy są koloru zielonego. Krótkie włosy, starannie umodelowane sprawiają, że jest przystojny. Jest dobrze zbudowany i średniego wzrostu.
6. Perfekcyjne strzelanie z pistoletów oraz karabinu snajperskiego. Znajomość anatomii ciała niektórych gatunków i paru trucizn. Skradanie się. Sprawne posługiwanie się bronią białą. Podstawowa wiedza techniczna oraz pilotaż myśliwców i statków kosmicznych
7. Jet Pack, karabin snajperski + naboje. Dwa pistolety blasterowe + naboje. Wibromiecz, generator pola maskującego, granaty wiążące. Lekki pancerz.
8.187 cm
9.85 kg
10. Człowiek
11. Dantooine

EDIT:

F@$K - Aiden też będzie łowcą Na pewno z nim wygram w karcie i w ogóle (ironia) Z chęcią bym sobie pograł, ale tak... ehh... Jednak nie poddaje się i moja karta jest aktualna .

Zmieniłem swoją kartę postaci: mianowicie dodałem cechy charakteru oraz osobowości, bo sama historia to mało. Te cechy dodają dusze postaci.




Temat: HuMoR (czyli wszystko co śmieszy)
A to kolejne:

A znacie to jak student poszedl do profesora i zdaje..
Ze nic nie umial i profesor nie wiedzial jaka ocene mu dac, bo nizszej
juz nie bylo to wpisal temu gostkowi do indexu "Osiol", student tak sie
patrzy i mowi:
- No dobrze panie prefesorze, podpis juz jest a gdzie ocena?

Na egzaminie koncowym z anatomii w akademii medycznej profesor zadaje
studentce wydzialu lekarskiego pytanie:
- Jaki narzad, prosze pani, jest u czlowieka symbolem milosci?
- U mezczyzny czy u kobiety? - usiluje zyskac na czasie studentka.
- Moj Boze! - wzdycha profesor i w zadumie kiwa sedziwa glowa. - Za
moich czasow bylo to po prostu serce.

Dzien przed egzaminem kilkoro studentow dalo sobie niezle w "gardlo".
Nastepnego dnia, na sale egzaminacyjna wchodzi dwoch studentow, ledwie
sie na nogach trzymaja, i belkotliwym (z przepicia) glosem sie pytaja :
- panie profesorze, czy bedzie pan egzaminowal pijanego ?
na to profesor :
- nie, nie moge.
- ale panie profesorze, bardzo pana prosimy ...
- no dobrze - zgodzil sie w koncu profesor
na to studenci odwrocili sie do drzwi i krzycza :
- chlopaki, jest o.k. prof sie zgodzil, wniescie zbyszka.

Egzamin z zoologii:
- Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazujac na klatke, ktora
jest przykryta tak, ze widac tylko nogi ptaka.
- Nie wiem - mowi student.
- Jak sie pan nazywa? - pyta profesor.
Student podciaga nogawki.
- Niech pan profesor sam zgadnie.

Autentyk:
Objasnienie: Inglot - wykladowca z probalibistyki z Polibudy
Wroclawskiej.
----
Inglot meczy na egzaminie studenta z prawdopodobienstwa. Student nie
kumaty, wiec Inglot chce sie zlitowac nad studentem i pyta sie:
- Jakie jest prawdopodobienstwo wyrzucenia 6 w kostce do gry ?
Student: - 1.
Inglot: - Ale niech Pan sie zastanowi. Przeciez kostka ma 6 scian.
Student: - 1.
Ingot ( wnerwiony podajac kostke do gry ): Masz pan. Rzucaj !
Student wyrzuca 6.
Inglot ( zdumiony ): - Niech Pan jeszcze raz rzuca !
Student wyrzuca 6.
Inglot: - Poprosze indeks ! ( i wpisal mu TROJE! ).

Student zdaje egzamin u I., lecz odpowiedzi studenta sa ponizej krytyki.
W koncu Inglot, dosyc wsciekly, mowi:
- Dam panu 3, jezeli powie pan ile jest zarowek w tej sali.
Student zaskoczony szybko policzyl i odpowiada:
- Trzydziesci.
Inglot:
- Nieprawda.
Po czym wylaj jedna zarowke z szuflady biurka.
Za rok ten sam student podszedl do egzaminu i sytuacja sie powtorzyla.
Na pytanie Inglota o ilosc zarowek odpowiedzial, ze 31. Na co Inglot z
usmiechem: - Nieprawda. Nie mam zarowki w szufladzie.
- Ale ja mam - odparl student wyciagajac zarowke z marynarki.
Dostal troje.

Egzamin z medycyny z rozpoznawania narzadow. Na stole przed
egzaminatorami skrzynka z otworem na reke. W niej narzady do
rozpoznawania. Wchodzi pierwszy student, wklada reke, rozpoznaje nerke,
wyjmuje ja, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi drugi, grzebie, grzebie, w koncu
rozpoznaje serce, wyjmuje, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi trzeci, grzebie,
grzebie, nie moze nic rozpoznac, w koncu mowi:
- Kielbasa!
- Panie jaka kielbasa, czys pan zwariowal?!
- No przeciez mowie, ze kielbasa.
- Prosze wyjac.
Student wyjmuje ze skrzynki kielbase. Zaklopotani egzaminatorzy
postanawiaja da mu w koncu 5, student wychodzi, po czym jeden egzaminator
mowi do drugiego:
- Panie docencie, czym mysmy wczoraj ta wodke zagryzali?!

Na egzaminie z informatyki profesor z widocznym niesmakiem slucha
niedorzecznych odpowiedzi studenta. W pewnym momencie zwraca sie do swego
psa lezacego pod biurkiem:
- Azor! Wyjdz, bo zglupiejesz!

Dwie panienki lekkich obyczajow staraja sie o prace w domu publicznym.
Wlascicielka urzadzila egzamin wstepny. Po chwili jedna z wychodzi z sali
egzaminacyjnej.
- No i jak ci poszlo ?
- Oblalam z ustnego.



Temat: Wikipedia
Oby tylko nie wyglądało to na "wszystko co hamerykanskie jest z gory
lepsze!", czy tutaj -  wszystko co w obcym języku ( tu: angielskiem ) jest o
niebo wartosciowsze niż polskie, bo taki to trend myslenia powstał wsród
Polaków....

Pozdrawiam

| Cudo! Jeden z moich ulubionych tworow :-)

| To - rozumiem - ironia.

| Bardzo często posiłkuję się Wikipedią, ale mam do niej bardzo
| ograniczone zaufanie.

Do Polskiej tez jestem nastawiony sceptycznie (tendencyjnosc,
niekompetencja i
zwykle niechlujstwo *czasem* az bija po oczach). Angielskiej ufam,
zwlaszacza
gdy przytaczane tezy podawane sa od razu z potwierdzeniem, tj. linkami do
publikacji zrodlowych. Ponadto wazny atut to linki zewnetrzne (czesto
wartosciowsze niz sam wikipedyjny artykul) - przez co Wikipedie czestokroc
uzywam zamiast gugla :-)

| No coz. Wikipedia made in Poland rzeczywiscie nie nalezy do udanych...
| Za to angielska jest swietna

| Powiedzmy - lepsza.

A ja powiem, ze jej zdecydowanie nie doceniasz. Fakt, z dziedziny biologii
molekularnej i ewolucjonizmu moze nie jest najlepsza (w sensie: artykuly
nie
sa wyczerpujace) - i tu sie z Toba zgodze. Nie mniej jednak z innych
dziedzin,
czasem prozaicznych, jak film czy gry komputerowe a takze nieco
powazniejszych
jak historia, filozofia, psychologia, matematyka, anatomia/fizjologia
czlowieka, farmakologia itd. nie mam - jak dotad - jej nic do zarzucenia.
Oczywiscie, moga trafic sie artykuly "czarne owce" (ja dotychczas na
takowy
chyba nie trafilem), jednak nie zmienia to mojego ogolnego nastawienia -
Wikipedia ENG jest swietna!

Nawet jesli hasla sa zaniedbane (za malo danych, brak pozadnej
bibliografii i
linkow zewnetrznych) - jak niestety bardzo wiele z biologii molekularnej i
ewolucjonizmu - to jednak jest ich dosc duzo i czesto wystarczy to do
wyjasnienia nieznanego pojecia (ja w ten sposob rozszyfrowalem sobie np.
skrot
MRCA, czy znalazlem *zwiezle* omowienie protoonkogenu c-myc) czy
pobieznego
zorientowaniu sie w temacie.

| Co myślicie o tym, żeby wspólnie zabrać się za tworzenie
| takich haseł?

| Tylko pod warunkiem, ze beda one lepsze niz w Wikipedii angielskiej.
| Inaczej
| to, za przeproszeniem, rzezbienie w gownie... ;-)

| Fundamentalna niezgoda. Człowiek szukający informacji encyklopedycznych,
| a więc podstawowych, nie ma obowiązku znać języka obcego, w
| szczególności angielskiego.

:-) To roznimy sie podejsciem. Ja patrze na Wikipedie egoistycznie (co
*MI* i
mi podobnym sie przyda), Ty najwyrazniej - "w czynie spolecznym" (co
przyda
sie narodowi)... ;-)

(ciach)

pozdrawiam
quasi-biolog

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -
http://www.gazeta.pl/usenet/






Temat: jak NIE nalezy bronic sie przed nozem

ED!

Odpowiedz mi zatem co zrobisz, jeżeli w walce z gościem z nożem znajdziesz się nagle na glebie, bo potkniesz się o jakiś mebel albo kamol, a facet zza twoich pleców bedzie chciał ci podciąć gardło. Bo takie właśnie sytuacje omawia Gene Simco i w takich znajdują się często zwykłe ofiary przestępstw, które nie mają przeszkolenia w walce wręcz...

Tylko się nie obrażajcie jak...panienki
(wkleiłem więcej emotek bo poprzednich chyba nie zauważyliście)
Czy to, że żaden z ochroniarzy Prezydenta Busha nie musiał jeszcze przyjąć kuli na klatę oznacza, że ochrona jest skuteczna czy nie jest? Czy fakt, że w Izraelu nigdy nie było porwania samolotu oznacza, że mają dobrą ochronę? A skąd wiedzą, że jest dobra, może jak by im porwali raz samolot okazało by się, że jest niedobra. Więc wg mnie najpierw kontrola 2 na 1 potem kote gaeshi jedną ręką z uderzeniami w twarz i kopami w dżondra. Co ty na to ?

Akahige. To, że w Izraelu nie porwano od dawna samolotu czy , że nikt do Busha nie strzelał świadczy akurat o skuteczności ochrony. Bo chętnych na takie działanie jest bez liku – tylko nie dają rady.
Co do obrony przed nożem.
„Więc wg mnie najpierw kontrola 2 na 1 potem kote gaeshi jedną ręką z uderzeniami w twarz i kopami w dżondra. Co ty na to ?” – jeszcze między kote gaeshi a laniem po ryju i kopaniem odebrać lub wytrącić nóż (osobiście uważam, że lepiej odebrać - leżący nóż może podnieść ktoś niepowołany). Choć po kote gaeshi (o ile dobrze pamiętam technikę) powinien wypaść z ręki – czysta anatomia.
Cała rzecz poszła o chwytanie za głownię. I to do mnie nie przemawia – rozpisałem dlaczego. Po co uczyć techniki która ma szanse doprowadzić do sytuacji gdzie broniący się sam sobie potnie łapę na nożu napastnika i tym samym wyeliminuje sobie jedną rękę z gry.
Wspomniałeś o filmach jako materiale szkoleniowym. Niestety muszę się nie zgodzić. Powód jest prosty. Nikt przy zdrowych zmysłach nie przedstawi w pełni realnej taktyki działania. Z filmami jest jak z pokazami wykonywanymi przez jednostki sił specjalnych wojska czy AT Policji. Coś się pokazuje, jest dynamika, są strzały ale jest to tylko ułamek prawdziwego działania i możliwości (sam parę tkich sztuk odstawiłem). W filmach jest podobnie – są wojskowi konsultanci, szkoli się aktorów, ale nie wszystko jest pokazane do końca. Wspomniana przez Ciebie, Akahige, scena z filmu Collateral też nie jest pozbawiona wad (choć uważam, że i tak został świetnie przygotowany pod okiem byłego żołnierza sił specjalnych Mick’a Gould-a, który pomagał też przy kręceniu HEAT). Czemu? Vincent (T. Cruise) zbija uzbrojoną rękę w bok, bez zejścia z lini strzału w przeciwną stronę, i widać, że przeciwnik zdążył ją cofnąć zanim Vinc strzelił – miał więc szanse strzelić nawet na ślepo. Do tego drugi przeciwnik zawiesił się w tym czasie i wyciągnął broń dopiero gdy dostał od Vinca 2 kulki (swoją drogą jest to dobry przykład by nie nosić klamki za paskiem). Niemniej jest to jedna z lepiej nakręconych scen „strzeleckich” w filmach i można ją pokazywać nie jako materiał szkoleniowy ale materiał, który zachęci do szkolenia w zakresie strzelań dynamicznych (nie mówię o IPSC bo to się ostatnio zbyt usportowiło) w tym wymienionego przez Ciebie point shooting-u. (Jeśli interesuje Cię ten temat polecam zajrzeć np. na http://www.tacticalshooting.com/webs/academy/academy.html).
Co do sytuacji jaką przedstawiłeś. Pierwsze co to na maxa wcisnąć głowę między barki chroniąc szyję jednocześnie ochraniając dłonią krtań. Jeśli leżę na brzuchu to przekręcam się na plecy zanim mi na nich usiądzie. Dalej mogę już używać nóg – zasłaniać się nimi, kop pod rzepkę, itp. Jeśli siądzie na plecach to chroniąc szyję będę się starał typa zrzucić (co jest raczej ciężko zrobić ale utrudni mu przyjęcie stabilnej postawy) chroniąc szyję, a przynajmniej odwrócić na plecy. Mam wtedy większe pole widzenie i większe szanse na użycie rąk. Nie czarujmy się jeśli chłop siedzący mi na plecach będzie kumaty to nie będzie tracił czasu na przejście przez moją gardę by podciąć mi gardło (ja bym nie tracił). Załatwi mnie znacznie szybciej. A złapanie za głownię w takiej sytuacji jest jednorazowe. Ostrze skierowane ku szyi – wystarczy wyszarpnąć i po ścięgnach w paluchach.
Ale jeśli masz jakiś rozsądny patent na to napisz. Chętnie się czegoś nowego dowiem. Mówię to bez ironii. Całkiem poważnie. Człowiek się uczy całe życie.
Pozdrawiam.
PS A kto się obraża. Zakładam, że rozmawiają rozsądni ludzie, mogący kulturalny sposób przedstawiać swoje argumentacje.